Jedna noc, cztery światy
Każda edycja Hangaru to nie jeden festiwal — to cztery różne imprezy pod jednym niebem. Od surowego techno w betonowym hangarze po klimatyczny house w lasku. Bez względu na to, jaki gatunek kręci Cię najbardziej, znajdziesz swoją scenę.
Hangar Stage — serce festiwalu
Główna scena w prawdziwym hangarze lotniczym. Beton, stal, łukowaty dach — akustyka tego miejsca robi robotę za inżynierów dźwięku. Tutaj grają headlinerzy, tutaj lasery tną dym, tutaj czujesz bas w żebrach.
Czego się spodziewać: techno, hard techno, industrial. Ciężko, głośno, bez kompromisów.
PBclub partybus — scena, której nie widziałeś nigdzie indziej
Dosłownie autobus. Zamieniony w mobilną scenę z nagłośnieniem, które nie ma prawa tak dobrze brzmieć w takiej przestrzeni. W środku mieści się może 40 osób — reszta tańczy wokół.
Czego się spodziewać: mocna, tłusta muzyka - techno, hardtechno, shranz.
To scena-niespodzianka — nigdy nie wiesz, co usłyszysz.
Lasek — house pod gwiazdami
Trochę dalej od głównego terenu, między drzewami, z nastrojowym oświetleniem i lampkami w koronach. Jeśli potrzebujesz oddechu od ciężkich basów — tu go znajdziesz.
Czego się spodziewać: deep house, melodic house, afro house. Wolniejsze tempa, groovy linie basowe, gwiazdy nad głową. Idealne miejsce, żeby złapać oddech i nie stracić rytmu.
BassBeskid stage — dla tych, co lubią szybko
170+ BPM, breakbeat'y łamiące kark i energia, która nie pozwala stać w miejscu. Scena drum & bass to stały punkt programu od trzeciej edycji.
Czego się spodziewać: liquid DnB, neurofunk, jungle. Jeśli lubisz szybko i intensywnie — to Twoje miejsce od początku do końca nocy.
Jak to ogarnąć w jedną noc?
Nasz tip: zacznij od sceny, na którą najbardziej czekasz, ale nie bój się błądzić. Między scenami jest 2–4 minuty spaceru. Przejdź się, posłuchaj, zostań albo idź dalej. Najlepsze festiwalowe momenty zdarzają się tam, gdzie się ich nie spodziewasz.


